- Ron przestań, proszę. - starała się go udobruchać. Chłopak zwolnił swój uścisk. - Przecież wiesz, że jestem tylko twoja, prawda? - pocałowała go delikatnie. - Kocham cię i nigdy bym cię nie zdradziła. - starała się mówić najłagodniej jak mogła w obecnej sytuacji. Tak naprawdę była na niego zła. Po raz kolejny to ona musiała przepraszać i robić wszystko, żeby nie wyszła z tego większa awantura. Zawsze tak było podczas ich kłótni.
- Może masz rację. - stwierdził jak gdyby nigdy nic, po czym cmoknął ją w policzek i poszedł do łazienki. Nie rozumiała go i coraz bardziej gubiła się w jego zachowaniu. Przeważnie był czuły i troskliwy, jednak zdarzały się takie momenty jak dzisiejszego wieczoru, gdy najzwyczajniej w świecie się go bała. Poszła do sypialni, przebrała się w piżamę i położyła na łóżko. Ron po chwili również pojawił się w pokoju i ulokował obok niej.
- Nie lubię gdy spędzasz tyle czasu z Malfoyem. Widzę jak na ciebie patrzy. - założył jej kosmyk włosów za ucho.
- O czym ty znowu mówisz? - zapytała zrezygnowana. Miała nadzieję, że już skończyli ten temat na dziś.
- On cię rozbiera wzrokiem. Przecież wiesz, że jesteś śliczna i nawet taki imbecyl ci się nie oprze.
- Przestań wymyślać. To tylko praca. Poza nią nic nas nie łączy. Zresztą kiedy ty go ostatnio widziałeś?
- W sobotę gdy przyjechał do nas wieczorem, żeby przywieźć ci jakiś strasznie pilny tekst do przetłumaczenia. Jakby to nie mogło poczekać do poniedziałku.
- Bo nie mogło.
- Jasne. Jak zawsze on był ważniejszy niż ja.
- Obiecuję, że ten weekend będzie nasz. Dobrze? - zaproponowała dla świętego spokoju.
- Mam nadzieję, że Malfoy go nie zepsuje kolejnym ważnym projektem.
- Obiecuję, że ten weekend będzie nasz. Dobrze? - zaproponowała dla świętego spokoju.
- Mam nadzieję, że Malfoy go nie zepsuje kolejnym ważnym projektem.
- Nie zrobi tego. Dobranoc.
- Dobranoc skarbie. - ułożył się na plecach, ręce włożył pod głowę i po chwili już chrapał. Zachowywał się tak jakby się w ogóle nie pokłócili, jakby spędzili normalny, miły wieczór. Hermiona przekręciła się plecami do chłopaka, zamknęła oczy i próbowała zasnąć, jednak natrętne myśli nie dawały jej spokoju. Dlaczego Ron jest aż tak zazdrosny o Draco? Przecież ją i blondyna nie łączy nic oprócz pracy. Prywatnie nawet specjalnie za sobą nie przepadają. Jednak Malfoy uwielbia mieć to co najlepsze i właśnie dlatego zatrudnił ją w swojej firmie.
Wróciła myślami do tego dnia. Pomimo, iż minęły trzy lata doskonale go pamiętała. Od wspólnych znajomych słyszała, że Draco po wojnie diametralnie zmienił swoje poglądy na temat czystości krwi. Stał się również bardziej tolerancyjny w stosunku do mugoli. Z tego powodu jego relacje z ojcem stały się bardzo oschłe. Natomiast matka wspierała go i popierała każdą decyzję. Chłopak założył firmę produkująca miotły. Poszukiwał kogoś na stanowisko swojej prawej ręki. Kogoś kto będzie sumienny, uczciwy, inteligentny i otwarty na nowe doświadczenia. Kogoś komu będzie mógł zaufać. Ponadto słyszał, że Hermiona biegle posługuje się językiem francuskim i włoskim, co tylko działało na jej korzyść. Dziewczyna doskonale pamięta moment, w którym dostała od Dracona sowę z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną. Była przekonana, że to jakiś głupi żart jej dawnego szkolnego wroga. Przecież ON nie mógł mieć o niej aż tak dobrego zdania. Mimo wszystko poszła tam z czystej ciekawości. Stanowisko i pieniądze jakie zaproponował jej blondyn bardzo ją zaskoczyły. Właściwie bez wahania przyjęła pracę. Pamięta również karczemną awanturę jaką zrobił jej Ronald gdy mu tym opowiedziała. Rudowłosy chłopak wątpił w szczere intencje Malfoya. Był przekonany, że ten prowadzi ciemne interesy a gdy grunt zacznie mu się palić pod nogami całą odpowiedzialność zrzuci na Hermionę. Musiała przyznać, że Draco wykazywał się pełnym profesjonalizmem. Jeśli chciał ją skrytykować robił to jedynie na osobności. Poza tym nigdy nie pozwolił sobie na uszczypliwe uwagi w towarzystwie innych pracowników.
Gdy w końcu zmorzył ją sen spała jedynie trzy godziny. W dodatku męczyły ją koszmary. Rano czuła się i wyglądała fatalnie. Nawet makijaż nie ukrył zbyt dobrze oznak zmęczenia.
- Uuuu... Ktoś tu się chyba nie wyspał, co Granger? - zauważył blondyn gdy tylko wszedł do jej gabinetu. - Upojna noc z Wieprzlejem? - na jego ustach pojawił się ironiczny uśmiech.
- Zamknij się Malfoy. - warknęła.
- Dla ciebie panie szefie Malfoy - chłopak zabawnie podniósł lewą brew. - Może kawy sobie zrób. Albo lepiej zaparz jakichś ziółek na uspokojenie.
- Jasne. Już pędzę. - burknęła nawet na niego nie patrząc.
- Widzisz jak ja się troszczę o swoich pracowników.
- Ludzki pan. - nadal nie zaszczyciła go spojrzeniem.
- Lepszego szefa nie znajdziesz. - uśmiechnął się szeroko.
- Tak tak. Powtarzasz to średnio trzy razy dziennie.
- Żebyś to w końcu przyswoiła.
- Chcesz coś konkretnego czy akurat dzisiaj przypomniałeś sobie, że już dawno mnie nie wkurzałeś? - w końcu spojrzała mu prosto w oczy.
- Hmmm... Czasami nawet mi tego brakuje. A tak serio to jutro masz być wyspana, promienna i takie tak.
- A co jest jutro?
- Ważna kolacja z klientem. O dwudziestej trzydzieści widzę cię odpicowaną, elegancko ubraną i z uroczym uśmiechem na ustach. W końcu masz być moją wizytówką.
- Jutro?
- Yhm.
- Ale akurat jutro? - jej mina zdradzała, że nad czymś intensywnie myśli.
- Tak Granger JUTRO. Dotarło czy mam to powtórzyć jeszcze raz?
- Ale akurat jutro? - jej mina zdradzała, że nad czymś intensywnie myśli.
- Tak Granger JUTRO. Dotarło czy mam to powtórzyć jeszcze raz?
- A nie możesz iść sam?
- Zwariowałaś?! Niechętnie się do tego przyznaję ale nie poradzę sobie bez ciebie. Ni w ząb nie znam francuskiego. No, może oprócz jednego zdania ale ono raczej nie nadaje się na spotkanie biznesowe.
- To może przełóżmy to na inny termin. - zaproponowała nieśmiało.
- Nie da się. Facet przylatuje z Francji specjalnie na ten jeden wieczór. Musimy dogadać szczegóły umowy, którą chcemy podpisać.
- Ale ja naprawdę nie dam rady.
- Możesz mi wytłumaczyć dlaczego?
- No wiesz... bo... obiecałam Ronowi, że w końcu spędzimy wieczór we dwoje.
- Ty sobie teraz żartujesz, tak?! - Draco wbił w nią wściekłe spojrzenie.
- Nie...
- Sorry Granger ale ten kretyn nie zepsuje naszego najważniejszego projektu. Spędzisz sobie z nim wieczór innym razem. A jutro jesteś moja.
- Słucham?
- Ok.... zapłacę ekstra jeśli chcesz.
- Draco tu nie chodzi o pieniądze. Mój związek może się rozpaść przez tę głupią kolację.
- A ja mogę stracić miliony bo Wisleyowi akurat jutro chce się ruchać!
- Malfoy! To było ohydne! - Hermiona nie kryła oburzenia.
- Masz rację. Mnie też zbiera na wymioty gdy usiłuję sobie wyobrazić Rona nago.
- Ja za chwilę nie wytrzymam i przyłożę ci w ten wredny pysk.
- Pragnę tylko zauważyć, że jestem twoim szefem a takie zachowanie... no cóż... tak zwyczajnie nie wypada. - roześmiał się. - Koniec żartów panno Granger. Jako moja asystentka masz obowiązek być na tej kolacji i wyglądać olśniewająco. To polecenie służbowe.
Dziewczyna westchnęła ciężko. Zastanawiała się co ma powiedzieć Ronowi, żeby uniknąć kolejnej awantury. Była pewna, że jej chłopak się wścieknie gdy tylko usłyszy o pomyśle Draco.
Dziewczyna westchnęła ciężko. Zastanawiała się co ma powiedzieć Ronowi, żeby uniknąć kolejnej awantury. Była pewna, że jej chłopak się wścieknie gdy tylko usłyszy o pomyśle Draco.
Czegoś mi brakuje w tym rozdziale. Nie wiem dokładnie czego ale jednak.
OdpowiedzUsuńA mi się podoba. Szczególnie Draco i jego poczucie humoru :)
OdpowiedzUsuńZobaczymy co z tego wyjdzie, ale na razie jest bardzo tendencyjnie. Draco taki jak zawsze, Hermiona wcześniej czy później mi ulegnie, a Ronald jak zawsze jest tym złym.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział :) Zarówno ten jak i poprzedni bardzo mi się podobają. Dialog pomiędzy Hermioną a Draco świetny :)
OdpowiedzUsuń