- Gdzie ty znowu byłaś?! Jest dwudziesta! - już od progu słychać było krzyk rudowłosego chłopaka a w mieszkaniu unosił się zapach tytoniu. Palił. Zawsze palił gdy się zdenerwował. Ostatnio niestety zdarzało się to coraz częściej.
- Hmmm... Pewnie w pracy. Jak zawsze. - dziewczyna starała się odpowiadać spokojnie. Zdjęła płaszcz i odwiesiła go na wieszak. Minęła swojego partnera i podeszła do lodówki aby nalać sobie soku.
- Jasne! A dlaczego po raz kolejny skończyłaś później?! - na polikach Rona zagościł czerwony kolor.
- To się nazywa nadgodziny kochanie. Mieliśmy ważne spotkanie z kontrahentem. Zresztą Draco mi za to płaci i to niemałe pieniądze. - Hermiona westchnęła, wypiła sok i opadła ciężko na fotel. Zdjęła szpilki i zaczęła masować obolałe stopy. Nie chciała kolejnej kłótni, miała ich już serdecznie dosyć.
- Draco?! Już przeszliście na ty?! Jeszcze niedawno to był idiota Malfoy a teraz proszę! - twarz chłopaka była już cała purpurowa a dłonie zacisnęły się w pięści.
- Ron przestań urządzać sceny. Jestem zmęczona. - dziewczyna próbowała zakończyć tą bezsensowną rozmowę.
- Ciekawe co lub KTO cię tak zmęczył. - na jego twarzy pojawił się drwiący uśmiech. Nie czekając na odpowiedź udał się do przedpokoju i założył buty.
- Czy ty coś sugerujesz? - zrobiła wielkie oczy. Była zażenowana tym co usłyszała. Ron nie odpowiedział. Zamiast tego założył kurtkę i wziął z szafki portfel oraz klucze do mieszkania.
- Dokąd idziesz?
- Nie czekaj na mnie z kolacją. Ze śniadaniem zresztą też nie. - wyszedł trzaskając drzwiami.
Hermiona poszła do kuchni gdzie nalała sobie czerwonego wina do jej ulubionego czarnego kieliszka, z torebki wyjęła najnowszy numer "Modnej czarownicy" i usiadła w fotelu w salonie. Przejrzała kilka stron, obejrzała zdjęcia jednak nie mogła skupić się na tekście. Cały czas zastanawiała się co tym razem zrobiła nie tak, dlaczego ona i Ron ciągle się kłócą. Przecież było im tak dobrze razem. A może tylko tak jej się wydawało. Jak by się nad tym zastanowić to ostatnio cały czas były awantury a on coraz częściej znikał gdzieś na noc bez słowa wyjaśnienia. Może kogoś ma. Może jest już jakaś inna kobieta. Tylko dlaczego jej o tym nie powie.
Dziewczyna wstała, podeszła do biurka i wyjęła z szuflady pergamin. Napisała krótką wiadomość.
Jest u Was Ron? Martwię się o niego. Hermiona
Dała ją sowie, otworzyła okno i z niecierpliwością czekała na odpowiedź. Po kilku minutach na parapecie pojawił się ptak z liścikiem.
Nie ma go. Ale mam nadzieję, że za chwilę Ty będziesz u nas. Wydaje mi się, że potrzebujesz towarzystwa i rozmowy. Ginny
Nie zastanawiając się długo Hermiona teleportowała się pod dom przyjaciół. Zapukała delikatnie aby nie obudzić małego Jamesa. Drzwi otworzyła jej Ginn.
- Wchodź. Harry właśnie usypia małego. Kawy, herbaty?
- A masz wino?
- Nie powinnaś tyle pić. A już na pewno nie przez tego kretyna. - powiedziała dziewczyna jednocześnie wyjmując z szafki alkohol.
- To twój brat.
- Ale to nie zmienia faktu, że jest kretynem. O co poszło tym razem? - podała Hermionie kieliszek.
- O to co zawsze. O moją pracę, nadgodziny i Draco. Ron ma pretensje, że tyle czasu spędzam w biurze. Tyle, że ja mam naprawdę dobrą kasę za to, że siedzę dłużej. Chciałam ją wydać na wspólne wakacje. Już od 3 lat nigdzie razem nie byliśmy, bo zawsze było mu żal pieniędzy na jakiś wyjazd. Więc tym razem chciałam zrobić mu niespodziankę ale oczywiście on nie umie tego docenić. Mam wrażenie, że myśli, że siedzę tam dla przyjemności. No i jeszcze przyczepił się do tego, że powiedziałam Draco a nie Malfoy.
- Słucham? - Ginny zrobiła wielkie oczy.
- No powiedziałam, że Draco całkiem nieźle mi płaci i oczywiście była kolejna pretensja. Draco? Jeszcze niedawno to był idiota Malfoy a teraz proszę! - Hermiona zaczęła przedrzeźniać swojego chłopaka.
- Jak można mieć pretensje o coś takiego?
- Widać można.
- A może on jest zwyczajnie zazdrosny o Malfoya? - wtrącił Harry, który właśnie wszedł do kuchni.
- Wątpię. - odparła smutno Hermiona. - Obawiam się, że on już kogoś ma.
- Ron czy Malfoy? - zapytała rudowłosa.
- Ron oczywiście.
- Harry? - Ginn spojrzała pytająco na swojego męża.
- Niestety nic nie wiem na ten temat. Dlaczego w ogóle tak myślisz?
- Coraz częściej wychodzi wieczorami bez słowa i wraca późno w nocy albo nad ranem. Jest oziębły, nie przytula mnie, nie całuje, a o seksie nawet nie wspomnę. Już nie pamiętam jak to jest być z mężczyzną.
- Może ma jakieś kłopoty w pracy. - Harry próbował tłumaczyć swojego przyjaciela.
- Nie wiem. Nic mi nie mówi o swojej pracy. Zresztą ostatnio rzadko rozmawiamy na jakikolwiek temat.
Z sypialni na górze dało się usłyszeć płacz małego chłopca. Mężczyzna ucałował Hermionę i Ginny w policzek.
- Nie siedźcie zbyt długo bo wiesz skarbie, że nie lubię sam spać. - powiedział z uśmiechem na ustach patrząc czule na swoją żonę i poszedł przytulić synka.
- Zazdroszczę ci. Masz wspaniałego męża i cudowne dziecko a ja... Ja mam w domu wiecznie obrażonego faceta, który nie ma na nic ochoty.
- Nie oddam ci ich. Nie licz na to. - Ginny uśmiechnęła się do przyjaciółki.
- Harry by nawet na mnie nie spojrzał. Przecież świata poza tobą nie widzi.
- Próbowałaś rozmawiać z Ronem? Co on o tym wszystkim myśli?
- Z nim nie da się rozmawiać. Ciągle na mnie warczy albo się nie odzywa.
- Kocham go ale uważam, że jest ślepym idiotą. Ma fajną kochającą kobietę przy swoim boku a nie potrafi tego docenić.
- Niestety. - Hermiona upiła kolejny łyk wina. - Wiesz jak mi cholernie brakuje seksu? - wypaliła nagle. - Prawie trzy miesiące nic między nami nie było. A przecież ja też mam swoje potrzeby.
- Ty niegrzeczna dziewczynko. - zamruczała Ginny. - A Draco?
- Co?! - dziewczyna niemal zakrztusiła się alkoholem. - Jak to Draco?!
- No nie mów, że Malfoy ci się nie podoba. Moim zdaniem wyprzystojniał przez te pięć lat. Zrobił się taki męski. Gdyby nie Harry sama bym się na niego skusiła.
- Ginny!
- No co? Fajny jest. Widziałam go ostatnio gdy Harry kupował u was nową miotłę.
- Po pierwsze jestem z Ronem.
- To go zostaw.
- Po drugie jestem jego asystentką. - Hermiona kontynuowała jakby nie słyszała słów przyjaciółki.
- To akurat okoliczność sprzyjająca romansowi.
- A po trzecie on jest kobieciarzem i nie mam ochoty dołączyć do jego licznej kolekcji.
- Co nie zmienia faktu, że jest przystojny i z łóżka bym go nie wygoniła. - podsumowała Ginn.
- Ty wariatko. - roześmiała się dziewczyna. - Będę się zbierać. Już dwudziesta trzecia a jutro znowu ciężki dzień w pracy. Niedługo wprowadzamy nowy model na rynek i Draco chce mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Ucałuj ode mnie Jamesa i Harrego.
- Pa kochana. Jak coś to wpadaj do nas nawet bez zapowiedzi. I zastanów się nad tym co mówiłam. - rudowłosa dziewczyna mrugnęła do przyjaciółki.
Hermiona teleportowała się do mieszkania, które wynajmowali z Ronem. Ona chciała w końcu kupić coś swojego ale on uznał, że wspólny kredyt to zbyt wielkie zobowiązanie a na kupno za gotówkę nie było ich stać. Dziewczyna otworzyła drzwi i wyczuła zapach tytoniu. Nie znosiła gdy palił ale nie miała już siły walczyć o to by przestał. W salonie świeciła się jedynie mała lampka. Łaskawca jednak wrócił do domu. - pomyślała. Kobieta cicho zdjęła buty i skierowała się w stronę sypialni. Wiedziała, ze chłopak jest zły i chciała uniknąć kolejnej awantury. Była już przy drzwiach pokoju gdy poczuła silny chwyt na ramieniu.
- Gdzie byłaś? - zapytał oschle.
- U twojej siostry. - Odwrócił ją przodem do siebie i ujął jej brodę w swoją dłoń.
- Myślisz, że ci uwierzę? - poczuła od niego woń alkoholu.
- Jeśli mi nie wierzysz to jej zapytaj. - spojrzała mu w oczy. Nawet w półmroku widziała w nich wściekłość.
- Oczywiście. Na pewno ją na to przygotowałaś.
- Słucham? - Hermiona nie bardzo wiedziała o co chodzi chłopakowi.
- Wy wszystkie jesteście takie same. I jestem pewien, że będzie cię kryła. Tak się umówiłyście, prawda?
- Ronald o czym ty mówisz? Byłam u Ginny a Harry może to potwierdzić.
- Jego też w to mieszasz?! - jego uścisk był coraz mocniejszy. Miała wrażenie, że za chwilę złamie jej szczękę.
- Przestań, to boli. - wyszeptała a w jej oczach zalśniły łzy.
- Dopiero będzie bolało słonko.
- O to co zawsze. O moją pracę, nadgodziny i Draco. Ron ma pretensje, że tyle czasu spędzam w biurze. Tyle, że ja mam naprawdę dobrą kasę za to, że siedzę dłużej. Chciałam ją wydać na wspólne wakacje. Już od 3 lat nigdzie razem nie byliśmy, bo zawsze było mu żal pieniędzy na jakiś wyjazd. Więc tym razem chciałam zrobić mu niespodziankę ale oczywiście on nie umie tego docenić. Mam wrażenie, że myśli, że siedzę tam dla przyjemności. No i jeszcze przyczepił się do tego, że powiedziałam Draco a nie Malfoy.
- Słucham? - Ginny zrobiła wielkie oczy.
- No powiedziałam, że Draco całkiem nieźle mi płaci i oczywiście była kolejna pretensja. Draco? Jeszcze niedawno to był idiota Malfoy a teraz proszę! - Hermiona zaczęła przedrzeźniać swojego chłopaka.
- Jak można mieć pretensje o coś takiego?
- Widać można.
- A może on jest zwyczajnie zazdrosny o Malfoya? - wtrącił Harry, który właśnie wszedł do kuchni.
- Wątpię. - odparła smutno Hermiona. - Obawiam się, że on już kogoś ma.
- Ron czy Malfoy? - zapytała rudowłosa.
- Ron oczywiście.
- Harry? - Ginn spojrzała pytająco na swojego męża.
- Niestety nic nie wiem na ten temat. Dlaczego w ogóle tak myślisz?
- Coraz częściej wychodzi wieczorami bez słowa i wraca późno w nocy albo nad ranem. Jest oziębły, nie przytula mnie, nie całuje, a o seksie nawet nie wspomnę. Już nie pamiętam jak to jest być z mężczyzną.
- Może ma jakieś kłopoty w pracy. - Harry próbował tłumaczyć swojego przyjaciela.
- Nie wiem. Nic mi nie mówi o swojej pracy. Zresztą ostatnio rzadko rozmawiamy na jakikolwiek temat.
Z sypialni na górze dało się usłyszeć płacz małego chłopca. Mężczyzna ucałował Hermionę i Ginny w policzek.
- Nie siedźcie zbyt długo bo wiesz skarbie, że nie lubię sam spać. - powiedział z uśmiechem na ustach patrząc czule na swoją żonę i poszedł przytulić synka.
- Zazdroszczę ci. Masz wspaniałego męża i cudowne dziecko a ja... Ja mam w domu wiecznie obrażonego faceta, który nie ma na nic ochoty.
- Nie oddam ci ich. Nie licz na to. - Ginny uśmiechnęła się do przyjaciółki.
- Harry by nawet na mnie nie spojrzał. Przecież świata poza tobą nie widzi.
- Próbowałaś rozmawiać z Ronem? Co on o tym wszystkim myśli?
- Z nim nie da się rozmawiać. Ciągle na mnie warczy albo się nie odzywa.
- Kocham go ale uważam, że jest ślepym idiotą. Ma fajną kochającą kobietę przy swoim boku a nie potrafi tego docenić.
- Niestety. - Hermiona upiła kolejny łyk wina. - Wiesz jak mi cholernie brakuje seksu? - wypaliła nagle. - Prawie trzy miesiące nic między nami nie było. A przecież ja też mam swoje potrzeby.
- Ty niegrzeczna dziewczynko. - zamruczała Ginny. - A Draco?
- Co?! - dziewczyna niemal zakrztusiła się alkoholem. - Jak to Draco?!
- No nie mów, że Malfoy ci się nie podoba. Moim zdaniem wyprzystojniał przez te pięć lat. Zrobił się taki męski. Gdyby nie Harry sama bym się na niego skusiła.
- Ginny!
- No co? Fajny jest. Widziałam go ostatnio gdy Harry kupował u was nową miotłę.
- Po pierwsze jestem z Ronem.
- To go zostaw.
- Po drugie jestem jego asystentką. - Hermiona kontynuowała jakby nie słyszała słów przyjaciółki.
- To akurat okoliczność sprzyjająca romansowi.
- A po trzecie on jest kobieciarzem i nie mam ochoty dołączyć do jego licznej kolekcji.
- Co nie zmienia faktu, że jest przystojny i z łóżka bym go nie wygoniła. - podsumowała Ginn.
- Ty wariatko. - roześmiała się dziewczyna. - Będę się zbierać. Już dwudziesta trzecia a jutro znowu ciężki dzień w pracy. Niedługo wprowadzamy nowy model na rynek i Draco chce mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Ucałuj ode mnie Jamesa i Harrego.
- Pa kochana. Jak coś to wpadaj do nas nawet bez zapowiedzi. I zastanów się nad tym co mówiłam. - rudowłosa dziewczyna mrugnęła do przyjaciółki.
Hermiona teleportowała się do mieszkania, które wynajmowali z Ronem. Ona chciała w końcu kupić coś swojego ale on uznał, że wspólny kredyt to zbyt wielkie zobowiązanie a na kupno za gotówkę nie było ich stać. Dziewczyna otworzyła drzwi i wyczuła zapach tytoniu. Nie znosiła gdy palił ale nie miała już siły walczyć o to by przestał. W salonie świeciła się jedynie mała lampka. Łaskawca jednak wrócił do domu. - pomyślała. Kobieta cicho zdjęła buty i skierowała się w stronę sypialni. Wiedziała, ze chłopak jest zły i chciała uniknąć kolejnej awantury. Była już przy drzwiach pokoju gdy poczuła silny chwyt na ramieniu.
- Gdzie byłaś? - zapytał oschle.
- U twojej siostry. - Odwrócił ją przodem do siebie i ujął jej brodę w swoją dłoń.
- Myślisz, że ci uwierzę? - poczuła od niego woń alkoholu.
- Jeśli mi nie wierzysz to jej zapytaj. - spojrzała mu w oczy. Nawet w półmroku widziała w nich wściekłość.
- Oczywiście. Na pewno ją na to przygotowałaś.
- Słucham? - Hermiona nie bardzo wiedziała o co chodzi chłopakowi.
- Wy wszystkie jesteście takie same. I jestem pewien, że będzie cię kryła. Tak się umówiłyście, prawda?
- Ronald o czym ty mówisz? Byłam u Ginny a Harry może to potwierdzić.
- Jego też w to mieszasz?! - jego uścisk był coraz mocniejszy. Miała wrażenie, że za chwilę złamie jej szczękę.
- Przestań, to boli. - wyszeptała a w jej oczach zalśniły łzy.
- Dopiero będzie bolało słonko.
Trafiłam tu przypadkiem i muszę przyznać, że zapowiada się ciekawie. Czekam na kolejne rozdziały. Jeśli będą tak dobre jak ten to zostaję do końca :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że kolejne rozdziały Cię nie zawiodą :)
UsuńPoczątek fajny :) Ron to jakiś palant. Ciekawe co będzie chciał zrobić Mionie. Może Draco ją uratuje i będzie love :) :* :* :*
OdpowiedzUsuńMyślę, że trochę za szybko na love ;) Chcę z tego zrobić opowiadanie a nie miniaturkę :)
UsuńEj ej co to za zazdrośnik z Rona?! No dobra, lubię jak jest imbecylem..
OdpowiedzUsuńZapowiada się fajnie. Odwiedzę cię na pewno :)
Cieszę się, że Ci się spodobało i mam nadzieję, że po kolejnych rozdziałach nie zmienisz zdania :)
UsuńJeśli utrzymasz podobny poziom to nie zmienię na pewno :D
UsuńPoczątek całkiem interesujący. Miło i lekko się czyta. Czekam na kolejny wpis.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńHmm... Opowiadanie zapowiada się ciekawie, a jednocześnie jest nieco przewidywalne :D ale cóż takie są Dramione i żeby było jasne - to nie jest wada. Jeżeli mogę zwrócić uwagę, a zrobię to pomimo tego, że sama nie jestem idealna to przypomnę, że w tekstach literackich (a twój tekst do takich należy) godziny zapisujemy słownie ;) co w sumie ładniej wygląda i lepiej się czyta. Zjadłaś parę przecinków, ale w przypadku tekstów niebetowanych to jest nie do uniknięcia, dlatego im szybciej znajdziesz betę tym lepiej ;)
OdpowiedzUsuńMasz ładny styl, nie robisz rażących błędów, czyta się przyjemnie. Pozostaje czekać na kolejny rozdział i dalszy ciąg wydarzeń. Mam nadzieję, że będzie równie dobry jak ten.
Pozdrawiam i cieszę się, że moje historie skłoniły cię do debiutu!
Trzymam kciuki!
Pola
Dziękuję za zwrócenie na to uwagi :) Już poprawiłam godziny i następnym razem będę tego pilnować. Tak jak napisałaś fabuła pewnie będzie dosyć przewidywalna ale powstało tyle opowiadań o tej tematyce, że nic nowego nie wymyślę ;) A co do interpunkcji... niestety nigdy nie była moją mocną stroną.
UsuńPozdrawiam i czekam na coś nowego u Ciebie :)
O tyle znalazłam przez przypadek twojego bloga. Zapowiada się ciekawie, zapraszam też do siebie rossane.blog.pl
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Sara Chira
Dziękuję. Na pewno do Ciebie zajrzę :)
UsuńJest dobrze.
OdpowiedzUsuńJest na serio całkiem dobrze.
*Teraz Matysia będzie się czepiać*
Napisałabym słownie: O dwudziestej.
I czepiałabym się tej postaci Rona. Nagle się zrobił z niego taki troszku sadysta, jakby (wybacz!) Kryszczyn Gej, ale to tylko takie moje chore urojenia.
Zjadłaś kilka przecinków. Szukaj bety, szukaj!
Pozdrawiam, koniecznie pisz dalej! :3
SzachMATylda
Godziny już poprawione :) A interpunkcja nigdy nie była moją mocną stroną, co niestety widać. Lubię krytykę i czepianie się bo wiem nad czym powinnam popracować ;) I sorry, że zapytam ale Kryszczyn co?
UsuńPozdrawiam